W ostatnich latach kredyty stały się podstawowym środkiem finansowania naszych zakupów. Polacy korzystają z kredytów wszędzie tam gdzie tylko mają taką możliwość. Nieważne, czy jest to stosunkowo niewielki wydatek na zakup telewizora, lodówki, czy też zdecydowanie większy na przykład na sfinansowanie budowy domu lub kupno mieszkania. Wiadomo również, że szukamy kredytów o najniższym oprocentowaniu i minimalnych kosztach.
Jeśli chodzi o kredyty hipoteczne, w ostatnich latach bardzo dobrze „sprzedawały” się kredyty w walutach obcych. Do tej pory najpopularniejszymi walutami w jakich decydowaliśmy się wziąć kredyt był frank szwajcarski, następnie euro i dolar. W tym momencie, z powodu dużych wahań kursów walut oraz zaostrzenia polityki przyznawania kredytów walutowych przez banki, nie jest to już tak opłacalne, a jest dużo bardziej ryzykowne. Wielu osób zastanawia się, czym spowodowana była tak duża popularność kredytów walutowych? Mianowicie kredyty te, nawet obecnie, mają mniejsze oprocentowanie, niż tradycyjny kredyt w złotówkach. Jest to spowodowane tym, iż decydując się na kredyt przykładowo we frankach szwajcarskich obowiązuje nas stopa procentowa obowiązująca w Szwajcarii + marża banku. Stopy procentowe Szwajcarii są niższe niż w Polsce co sprawia, że oprocentowanie takiego kredytu również stoi na zdecydowanie niższym poziomie. Przykładowo 3 miesięczny LIBOR wynosi w tym momencie około 2%, co nawet przy podwyżce marży kredytu w CHF do 3%, daje nam oprocentowanie kredytu na poziomie około 5% (co porównując do 3 miesięcznego WIBOR-u na poziomie 6,5-7%, nawet bez doliczania marży banku, jest bardzo atrakcyjnym oprocentowaniem).
Pozostaje nam jedynie podjęcie decyzji, na jaką walutę się zdecydować? Przy wyborze waluty głównymi cechami, na jakie powinniśmy zwracać uwagę to stabilność kursu oraz prognozy, co do zmiany kursu tej waluty w przyszłości. Wybieramy tą walutę, której przewidywania wskazują na jej osłabienie w stosunku do złotego. Jeśli nasze przewidywania się sprawdzą, może się okazać, że musimy spłacić o wiele mniejszą kwotę niż pożyczyliśmy (oczywiście może być całkiem odwrotnie). Jeśli bierzemy kredyt na 10 lat we franku szwajcarskim i przykładowo kurs franka w przeciągu tego czasu spadnie o 20%, to również kwota, jaką spłacimy, w przeliczeniu na złotówki będzie mniejsza. Niestety działa to również w drugą stronę. Jeśli w tym okresie złotówka będzie się osłabiać, czyli wartość franka szwajcarskiego wzrośnie, raty naszego kredytu będą zdecydowanie wyższe, niż przy niższym kursie franka szwajcarskiego. Niekorzystne zmiany kursu walutowego mogą więc całkowicie zniwelować różnice w oprocentowaniu między kredytem walutowych i tym w krajowej walucie. Jeśli zmiany kursu będą bardzo niekorzystne - co ostatnio ma miejsce w przypadku złotówki, kredyt walutowy może się okazać o wiele droższy od tego zaciągniętego w złotówkach.
Oczywiście frank szwajcarski nie jest jedyną walutą, w której Polacy zaciągają kredyt. Poza euro i dolarem, w roku 2008 kilka banków zaoferowało swoim klientom kredyty w jenach. Kredyt ten oferuje niezwykle korzystne warunki - oczywiście pomijając ryzyko walutowe. Oprocentowanie takiego kredytu jest niewielkie w porównaniu do kredytu zaciągniętego w złotówkach, poprzez bardzo niskie stopy procentowe w Japonii, rzędu 0,5%. Banki jednak nie oferują kredytu w jenach dla wszystkich klientów (zazwyczaj minimalna jego wartość to 500 tys. zł). Przynajmniej na razie kredyt w jenach będzie dostępny jedynie dla zamożniejszych klientów i to na ich wyraźne życzenie. Oferta kredytów w jenach jest nadal bardzo egzotyczna na naszym krajowym rynku. Sytuacja gospodarcza w azjatyckich krajach jest trudna do przewidzenia, a co za tym idzie kurs jena cechuje się bardzo dużą zmiennością. W ostatnich latach kurs jena osłabiał się w stosunku do złotówki, co powodowało, biorąc pod uwagę także niskie stopy procentowe w Japonii, że taki kredyt był niezwykle korzystny. Jednakże w ciągu ostatnich 3 miesięcy kurs jena w stosunku do złotówki wzrósł nawet bardziej, niż kurs dolara (odpowiednio o ok. 55% i o ok. 35%). Z tak dużej amplitudy wahań tej waluty można wyciągnąć wniosek, że kredyty w jenach są dla ludzi o mocnych nerwach lub takich, którzy dodatkowo zabezpieczają swoje pozycje w jenach.
Pomimo tego, kredyty walutowe, przy stabilnej gospodarce i braku zawirowań na rynkach finansowych, wydają się ciekawą alternatywą dla tych zaciąganych w narodowej walucie. Także osoby zarabiające w obcej walucie powinny zainteresować się takim kredytem. Należy pamiętać, że wiążą się one ze znacznie większym ryzykiem oraz mniejszą dostępnością dla przeciętnego klienta. Ponadto biorąc pod uwagę niestabilną sytuację finansową wielu krajów, trudno przewidzieć, jak będą się zachowywały kursy walut w przeciągu najbliższych lat. Kredyty walutowe są przeznaczone dla osób, które nie boją się ryzyka i jednocześnie zależy im na maksymalnym zmniejszeniu kosztów kredytu. Osoby takie powinny być też świadome, że niekorzystny wzrost kursu waluty, w której zaciągają kredyt, może spowodować wzrost ich zadłużenia, a co za tym idzie miesięcznej raty nawet o kilkadziesiąt procent.

Komentarze: 1
Sam zastanawiałem się nad pożyczką w obcej walucie. Zdecydowanie świetny pomysł.